Hej,
Całkiem niedawno, bo jakiś miesiąc temu, zakupiłam nowy tusz do rzęs Avonu - Super Shock Max. Jest to nowa wersja starego tuszu, o którym naczytałam się pełno pozytywnych opinii, a którego nigdy nie miałam.
Zachęcona pozytywnymi opiniami starej wersji i promocją dla konsultantek kupiłam go z nadzieją, że to będzie ten jedyny. Niestety nie sprawdził się...
Tusz posiada bardzo dużą sylikonową szczoteczkę z krótkimi włoskami. Generalnie na początku jego używania nie raz i nie dwa wsadziłam sobie tę szczoteczkę do oka, ponieważ nie przywykłam do takich gigantów. Jest na prawdę duża.
Jak widać na zdjęciu włoski są na prawdę króciutkie i przez to sklejają mi rzęsy, które przy zbyt dużej warstwie tuszu nie wyglądają zachęcająco. Możecie również zobaczyć, że na końcu szczoteczki zostaje dość duża warstwa tuszu, co dla mnie jest ogromnym minusem, ponieważ muszę to wycierać o brzeg opakowania i się brudzę, albo przy malowaniu upaćkam sobie powieki. Kolejnym minusem tego tuszu jest to, że już robi się suchy, a mam go od około miesiąca i coraz ciężej się go aplikuje.
Producent obiecuje 15 krotnie grubsze rzęsy, co wyszło widać, a nałożyłam z trzy warstwy ;)
![]() |
| przed pomalowaniem |
![]() |
| po pomalowaniu |
Żeby nie było, że ten tusz ma same minusy, to teraz kilka plusów. Na pewno plusem jest jego kolor - jest na prawdę czarny, a nie ciemno szary jak miałam przy większości tuszy. Co do trwałości, to mogę powiedzieć że jest trwały, nie odbija się, nie kruszy oraz łatwo go zmyć mleczkiem do demakijażu. I najważniejsza informacja dla alergików - nie pieką mnie po nim oczy.
Podsumowując, fajny tusz ale jak dla mnie bardziej wydłużający niż pogrubiający. W każdym bądź razie szału na mnie nie zrobił i więcej go nie kupię. Będę dalej szukała ideału.
A jakie są Wasze wrażenia po jego użyciu?
Cena: ok. 20zł (Avon)













