Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty

25 marca 2012

Ziaja - Dwufazowy płym do demakijażu oczu + prośba :)

Cześć,

Czy u Was też tak pięknie świeci słońce? W końcu mamy wiosnę! Nie wiem jak Wy, ale ja się strasznie cieszę, że już nie muszę nosić tych ciężkich butów i długiego płaszcza :)

Dzisiaj opowiem Wam o moim ulubieńcu, mianowicie o dwufazowym płynie do demakijażu z Ziaji.


Produkt zamknięty jest w 120ml plastikowej buteleczce. Posiada ona małą dziurkę, a nie otwór wielkości palca. Dzięki temu wylewamy tyle płynu ile potrzebujemy, nic się nie marnuje i cieszymy się z jego wydajności.

Dwufazowy płyn jest idealny do zmywania kosmetyków wodoodpornych. Z informacji zawartych na opakowaniu dowiemy się, że szybko i skutecznie usunie nasz makijaż, nie pozostawi tłustej warstwy wokół oczu oraz nawilży naszą skórę.

skład

Generalnie ze wszystkim się zgadzam, ale... Płyn pozostawia tłusty film na skórze, co mnie bardzo denerwuje. Jeśli tego nie lubicie, to płynu nie polecam, ale zawsze można zrobić tak jak ja - przetrzeć twarz płynem, a potem umyć żelem.

Produkt radzi sobie na przykład z wodoodpornym tuszem Rimmela, czy też żelowym eyelinerem z Essence. Wystarczy przyłożyć wacik do oka, przytrzymać chwilę i potem ewentualnie poprawić to, co jeszcze zostało.

Płyn jest bardzo tani (w Rossmannie bodajże 5,99zł) oraz wydajny - jedno takie opakowanie starcza mi na około 2 miesiące. Warto wspomnieć, że jest bezzapachowy oraz nie szczypie w oczy, jak się do nich dostanie. Ja jestem z niego zadowolona i z czystym sercem mogę go Wam polecić :)

A Wy czym zmywacie swój makijaż? :)



* * *

Przy okazji mam do Was prośbę. Biorę udział w konkursie na facebookowym profilu Bell i problem polega na tym, że aby w ogóle wziąć w nim udział wymagane jest 50 głosów. Jeżeli podoba Wam się moje zdjęcie, albo po prostu chcecie pomóc i zagłosujecie, to będę bardzo wdzięczna :)

aby zagłosować kliknij w zdjęcie - zostaniesz przeniesiony do aplikacji konkursowej

Z góry bardzo wszystkim dziękuję!

12 marca 2012

SiouxieBox

Dzisiejszy dzień nie rozpoczął się dobrze - chciałam kupić bilety na Orange Warsaw Festival (wybiera się ktoś?), a tu jajeczko, biletów jeszcze nie ma. Ale... Pan listonosz chyba wyczuł moment i przyniósł mi SiouxieBox'a, którego wygrałam w walentynkowym rozdaniu u Siouxie.

Kochana, chciałabym Ci bardzo, bardzo podziękować za Box'a - jak dla mnie jest idealny! Nie spodziewałam się, że będzie tego aż tyle. Dziękuję! :*

A teraz mała prezentacja tego, co się w pudełeczku znalazło...


Poznajecie to pudełeczko, prawda? Nie zamawiałam KissBox'a, bo nie wiedziałam co z tego wyjdzie, ale powoli zaczynam żałować - opakowania są po prostu urocze! :)




Essence - Colour & Go, nr 32 Gold Rush
Wibo - Lovely, nr 23
Wibo - Lovely, nr 14
Golden Rose - nr 299
Mollon - nr 19 Blue Symphony


Essence - trwały cień do powiek Stay all day, nr 01 Coppy Right
Essence - pojedynczy cień do powiek, nr 39 Ultra Violet


Essence - pomadka do ust, nr 03 Sparkling Angel
Essence - błyszczyk do ust XXXL Shine, nr 13 Rock On


Ziaja - krem tonujący, nr 02 odcień brzoskwiniowy opalony


Under Twenty - fluid antybakteryjny EffectMAXI, nr 02 naturalny


Clean&Clear - rozświetlający krem do twarzy z ekstraktami z cytryny i papai



Podsumowując - jestem strasznie zadowolona z pudełeczka, trafione w 100% :)
Tymczasem zostawiam Was na chwilę i wrócę za godzinkę, dwie z nowym postem.

19 grudnia 2011

Ziaja - Kozie mleko, krem pod oczy

Cześć,

Trochę mnie nie było, ale pozwolę sobie zrzucić winę na studia - tak, to one są wszystkiemu winne ;)
Dzisiaj opowiem Wam o kremie pod oczy z Ziaji, który ostatnimi czasy bardzo polubiłam. 


Na opakowaniu i stronie internetowej producenta możemy przeczytać:

Lekki, bezzapachowy krem przeznaczony do pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu.
Aktywnie odżywia i uelastycznia skórę.
Doskonale nawilża, tonizuje i lekko napina naskórek.
Skutecznie zapobiega wiotczeniu skóry.
Wyraźnie wygładza i spłyca drobne zmarszczki.

Generalnie krem zamknięty jest w 15ml tubce, przez co aplikacja jest bardzo wygodna. Nie musimy grzebać palcami w słoiczkach, tylko rach-ciach wyciskamy odpowiednią ilość kremu na skórę pod oczami i wklepujemy.

Krem ma całkiem fajną konsystencję - porównałabym go do balsamu, łatwo się rozprowadza. Do tego szybko się wchłania i nie pozostawia żadnego filmu. Nie posiada również żadnego zapachu oraz nie uczula - względnie nie szczypie w oczy. Jako osoba posiadająca alergię (swędzą mnie oczy), nie raz drapałam się i wkładałam krem do oka ;)


Teraz czas na efekty. Po miesiącu testowania na pewno mogę powiedzieć, że krem ładnie nawilżył skórę pod oczami i ją uelastycznił. W każdym bądź razie jest przyjemna w dotyku i gładka, nawet w lusterku trochę widać tą poprawę. Czy spłycił lub wygładził drobne zmarszczki? Niestety nie, wszystkie cały czas są na swoim miejscu i chyba już mnie nigdy nie opuszczą. Na opakowaniu możemy jeszcze przeczytać, że witamina A rozjaśni nam przebarwienia - tutaj ciężko mi się wypowiedzieć. Problemu z cieniami pod oczami nie mam, ale można zauważyć, że nasza skóra (przez co również cała twarz) wygląda na wypoczętą i promienną. To chyba zasługa tego "odżywienia".

skład

Podsumowując - jeżeli szukacie dobrze nawilżającego kremu pod oczy, to polecam. Za taką cenę grzech nie przetestować.

Cena: ok. 6zł (Rossmann)


A Wy jakich kremów pod oczy używacie? :)


Na koniec chciałabym przywitać wszystkich nowych obserwatorów! Jest mi niezmiernie miło, że mój blog się małymi kroczkami rozwija :)

5 listopada 2011

Ziaja - Blubel, owocowy błyszczyk do ust

Hej,

Długo nie pisałam, a wszystko przez to, że jak wracam do domu to jest ciemno i nijak nie mam jak zrobić w miarę jasnych zdjęć - chyba muszę stworzyć jakieś prowizoryczne studio fotograficzne ;)

Mamy jesień, a co za tym idzie popękane usta. Kupiłam owocowy błyszczyk Blubel z Ziaji i nie jestem z niego zadowolona.


Opakowanie to biała tubka z czerwonymi napisami, która ma 10ml. Błyszczyk sam w sobie jest lekko różowy, jednak nie zmienia nam koloru ust - jest na nich bezbarwny. Jest dosyć gęsty, ale dobrze się rozprowadza oraz nie posiada żadnego charakterystycznego zapachu.


Według obietnic producenta, błyszczyk:
- zapewni doskonałe nawilżenie
- zmniejszy skłonność do pękania, szczególnie w kącikach ust
- nabłyszcza, delikatnie natłuszcza
- skutecznie zapobiega pierzchnięciu

Moim zdaniem jak sama nazwa wskazuje jest to jeden, wielki b(l)ubel. Oprócz nabłyszczenia nie robi z moimi ustami kompletnie nic. Zauważyłam nawet, że po jego użyciu mam bardziej popękane i wysuszone usta niż przed użyciem - dlatego też używam go na szminki, żeby się trochę błyszczały.

Podsumowując, błyszczyk jest dla mnie beznadziejny i na pewno go więcej nie kupię. Nie nadaje się na jesień, a co dopiero na zimę. Osobiście nie polecam.

Cena: ok. 5zł (Super-Pharm)


A jak u Was się sprawdził ten błyszczyk?
Może polecacie coś innego na zimę?


Przy okazji chciałabym zaprosić Was na moje aukcje na allegro - ubrania w stylu punk rock, a nóż coś komuś wpadnie w oko + kilka gier ;) KLIK

10 października 2011

Ziaja - Anty-perspirant bloker

Cześć,

W końcu mam chwilkę napisać recenzję - studiowanie jest na prawdę męczące ;) 
Ale do rzeczy.

Jakiś czas temu czytając blogi oraz fora internetowe natknęłam się na Bloker z Ziaji. Długo się zastanawiałam czy go kupić, ponieważ zdania były podzielone, a że jestem osobą która nie lubi kupować rzeczy, których nie będzie potem używać, to minęły dobre dwa miesiące zanim się po niego wybrałam. Ostatecznie do zakupu przekonała mnie koleżanka. Szczerze mówiąc, to nigdy nie miałam jakiś wielkich problemów z poceniem się. Przeszkadzały mi jedynie tak zwane "potniki" szczególnie na szarych koszulkach, kiedy temperatura była wysoka. Zaryzykowałam i go kupiłam, z czego jestem bardzo zadowolona.


Na stronie producenta możemy przeczytać to samo co na opakowaniu, mianowicie:


Jak już wyżej wspominałam, zdania na temat blokera są podzielone. Niektórzy uważają, że nie działa / szczypie / swędzi po nim skóra - i właśnie przez takie opinie tak długo się nad nim zastanawiałam. Teraz już wiem, że niepotrzebnie tyle czekałam, ponieważ bloker faktycznie DZIAŁA.

Używam go od początku września, czyli około miesiąca i mogę powiedzieć, że skóra pod pachami (oraz koszulki) jest sucha nawet jeśli nie użyję dezodorantu (tak, zrobiłam specjalnie dla Was próbę ;)) i nie wydziela przykrego zapachu - czyli robi dokładnie to, co producent napisał na opakowaniu.

Bloker ma ogromnego plusa za to, że nie ma zapachu. Co do pieczenia / swędzenia skóry po jego użyciu, to mam dla Was jedną radę - nie używajcie go na podrażnioną skórę po goleniu, bo będzie szczypało. Ja zrobiłam ten błąd po depilacji (odruchowo się nim posmarowałam) i myślałam, że mi wypali pachy. Poza tym nie powodował u mnie żadnych innych objawów - ot, taki normalny dezodorant.

Warto również wspomnieć, że blokera używamy tylko i wyłącznie na noc na oczyszczoną skórę. Na początku przez trzy dni (wieczory) pod rząd, następnie raz lub dwa razy w tygodniu - osobiście korzystam z niego tylko raz w tygodniu.

Podsumowując, nie spodziewałam się takiego efektu, przynajmniej nie za tak śmieszne pieniądze. Bardzo, bardzo polecam - zdecydowanie mój KWC tego roku :)

Cena: ok. 6,50zł (Rossmann)

Też jesteście nim zachwycone tak jak ja?