Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty

18 października 2016

Batiste - suchy szampon do włosów

Cześć Dziewczyny, 


Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o produkcie, który większość z Was zna i który niejednokrotnie uratował mnie rano przed spóźnieniem do pracy. Mowa oczywiście o suchych szamponach Batiste!



22 lutego 2013

Joanna - farba do włosów nr 44, intensywna miedź

... czyli krótka historia o tym, jak odważyłam się zostać rudzielcem :)

Ruda chciałam być odkąd pamiętam, ale zawsze brakowało mi odwagi żeby się pofarbować. Przerabiałam już chyba wszystkie kolory na głowie - blondy, brązy, czernie, nawet fiolet w gimnazjum się przewinął - więc teoretycznie rudy nie powinien być dla mnie wyzwaniem, ale był. Nie wiedziałam czy będzie mi pasował (jestem chłodnym typem), kilka osób mi go odradzało, z drugiej strony fryzjerka i druga część znajomych zachęcali i... stało się! Kupiłam farbę z myślą, że jak będzie tragedia, to na drugi dzień wracam do brązów.



9 kwietnia 2012

Babydream - Szampon do włosów, czyli dlaczego się nie polubiliśmy

Cześć,

Jak mijają Święta? Możecie jeszcze patrzeć na jedzenie? ;)

Dzisiaj będzie o szamponie dla dzieci Babydream, który chyba nie jest stworzony dla mnie. Tak, przyznaję się - kupiłam go pod wpływem tych wszystkich ochów i achów. Oczami wyobraźni widziałam, jak szampon działa cuda z moimi włosami, do czasu...


Szampon Babydream myje i pielęgnuje włosy i skórę głowy niemowlęcia szczególnie delikatnie i dokładnie. Wyciąg z kiełków pszenicy umożliwia łatwe rozczesywanie.
- bez środków barwiących i konserwujących
- pH naturalne dla skóry
- z rumiankiem i pantenolem
- nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego

Szampon znajduje się w 250ml niebieskiej butelce i uroczym dzieciaczkiem na froncie.

skład
Początki naszej znajomości były obiecujące. Po przestawieniu się na Babydream'a (w odstawkę poszedł mój ulubiony Fructis) włosy były miękkie, błyszczące, lejące i w ogóle prawie jak z reklamy. Byłam zachwycona. Niestety po około miesiącu coś dziwnego się z nim (a może moimi włosami) stało i moja czupryna na drugi dzień od umycia wyglądała jakbym jej nie myła tydzień... Włosy u nasady były przetłuszczone, mimo iż zawsze dokładnie wszystko wypłukuję i generalnie były przyklapnięte. Od tego pamiętnego dnia, kiedy się rano przeraziłam patrząc na siebie w lustrze, wróciłam do Fructisa i włosy 'odżyły'. Szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia co się stało, że przestał działać. Myślę, że będę go używać tylko raz w tygodniu, może się sprawdzi.


Szampon jest bardzo rzadki i ma specyficzny zapach. Osobiście kojarzy mi się z dziećmi, inaczej nie umiem go opisać. Zapach utrzymuje się długo na włosach, więc jeżeli komuś nie przypadnie go gustu, to najprawdopodobniej przestanie go używać. Próbowałam nim również zmyć olejek Alterry - niestety tutaj poległ, włosy były niedomyte (myję dwa razy).

Szampon słabo się pieni (zapewne przez skład) i dla mnie jest to duży minus. Nie wiem jak Wy, ale ja muszę mieć szampon, który robi dużo piany - wtedy mam wrażenie, że moje włosy są czyste. Przez to, że się słabo pieni nakładałam go więcej na włosy, a więc u mnie nie jest wydajny.

Podczas mycia moje włosy strasznie się plątały i były tępe, więc bez odżywki niestety się nie obędzie.

Podsumowując - mam mieszane uczucia co do tego szamponu. Podobały mi się efekty na początku jego używania i to chyba koniec plusów. Strasznie denerwowało mnie to plątanie włosów, zapach oraz to że słabo się pieni. Czy kupię ponownie? Wątpię, zużyję go do końca i wracam do Fructisa - widocznie moje włosy nie tolerują takich "przyjaznych włosom" szamponów. Czy polecam? Kosztuje bodajże 4zł, więc można spróbować, ale nie uważam, że jest to jakiś must-have w drodze do pięknych włosów.

Używałyście go? Jak się u Was sprawdził? :)

30 stycznia 2012

Joanna - Balsam nawilżająco-regenerujący do włosów suchych i zniszczonych

Cześć,

Jakiś czas temu kupiłam sobie balsam nawilżająco-regenerujący do włosów suchych i zniszczonych od Joanny z serii "z apteczki Babuni", z nadzieją że w jakimś stopniu pomoże moim włosom. Jeżeli jesteście ciekawe czy się sprawdził, to zapraszam do dalszej lektury :)


Balsam (a raczej rzadka odżywka) znajduje się w plastikowej 200g butelce, która kojarzy mi się z lekarstwem. Na stronie producenta możemy przeczytać:

Balsam nawilżająco-regenerujący dzięki zawartości składników naturalnych i pielęgnujących działa na włosy odżywczo, poprawiając ich kondycję. W rezultacie otrzymasz:
 -  włosy nawilżone o zdrowym wyglądzie
 -  milsze w dotyku i bardziej lśniące
 -  łatwe do rozczesywania i układania

skład
Odżywka bardzo ładnie (i słodko!) pachnie - mianowicie miodem i mlekiem. Osobiście ten zapach przypadł mi do gustu, włosy na prawdę fajnie po niej pachną. 

Generalnie używam jej trochę inaczej, niż jest napisane na opakowaniu. Kilkanaście minut przed myciem, a czasami nawet godzinę wcześniej, nakładam dość obficie odżywkę od połowy włosów. Po jakimś tam czasie myję włosy i nakładam inną odżywkę. Muszę Wam powiedzieć, że podczas mycia nie plączą mi się włosy, są gładkie, odżywka łatwo schodzi i nie pozostawia żadnej powłoki na włosach. Próbowałam kiedyś nałożyć ją na same końcówki kiedy były wilgotne, niestety włosy wyglądały na przetłuszczone (nałożyłam jej na prawdę malutko) i matowe. Dlatego powiedziałam, że nigdy więcej i nakładam ją przed umyciem.


Odżywka jest niestety bardzo rzadka i jeżeli macie grube i gęste włosy tak jak ja, to trzeba jej trochę zużyć, żeby dobrze pokryć włosy. Wbrew temu wszystkiemu, starcza ona na dość długo - używam jej od miesiąca co drugi/trzeci dzień i jeszcze trochę mi jej zostało.

Teraz czas na efekty. Na pewno włosy się mniej plączą, przez co łatwo je rozczesać. Po użyciu odżywki ładnie pachną, są miękkie w dotyku i trochę bardziej się błyszczą. Generalnie wyglądają na zdrowsze. Niestety efekt ten nie jest długotrwały, po kilku dniach włosy są takie jakie były. No, może ta miękkość pozostaje.

Podsumowując - dobra odżywka zapobiegająca plątaniu się włosów. Myślę, że warto ją przetestować, w końcu włos włosowi nie równy :)

Cena: ok. 6zł (Rossmann)


Jak już jesteśmy przy temacie włosów, to muszę Wam powiedzieć, że zaczynam o nie dbać. Przyznam się bez bicia, że zmotywowała mnie awaria mojej prostownicy (tak, prostowałam włosy codziennie), bez której nie potrafiłam żyć. Już ją odzyskałam, ale jak tak sobie pomyślę, że wytrzymałam prawie 3 tygodnie bez prostowania i suszenia włosów, to może wytrzymam i więcej? Marzą mi się takie długie, może do połowy pleców, włosy i przede wszystkim zdrowe, a nie jakieś siano.

W związku z tym wprowadzam nowe zasady w pielęgnacji włosów:
- idę do fryzjera podciąć końcówki
- nie używam prostownicy
- nie używam suszarki
- zabieram się w końcu za olejowanie

I pytanie do Was, jakie oleje do włosów polecacie? :)

20 listopada 2011

Avon - farba do włosów, 7.0 ciemny blond

Cześć,

Dzisiaj będzie ponownie o farbie do włosów z Avonu. Ten kto mnie zna, wie że często zmieniam kolory włosów - miałam już czarne, blond, brązowe, nawet fioletowe się przewinęły gdzieś w gimnazjum/liceum. 
O farbie pisałam już na blogu, dlatego nie będę powtarzać informacji, które już są - wszystkich, którzy chcieliby poczytać więcej o farbie zapraszam TUTAJ :)


Tym razem wybrałam odcień 7.0, czyli ciemny blond. Ostatnio farbowałam średnim blondem, no ale jak już wspominałam lubię zmieniać kolory włosów i mój "blond" mi się znudził i wybitnie nie pasował do koloru moich brwi - mam z natury czarne - więc postanowiłam włosy przyciemnić.

przed i po

Jak widać na powyższym zdjęciu włosy się przyciemniły i powiedziałabym, że wpadają nawet w brąz. Wiadomo, w miejscu gdzie miałam starą (jaśniejszą) farbę mam coś podobnego do pasemek, ale nie rzuca się aż tak bardzo w oczy - w słońcu ładnie się mienią i wyglądają naturalnie.

przed i po

Tym razem zużyłam półtora opakowania farby, ponieważ od sierpnia włosy mi trochę urosły - sięgają po połowy łopatek i na dodatek są gęste - i jedna farba wszystkiego nie pokryła. Ogólnie i tak jest lepiej niż przy używaniu farb z innych firm, gdzie bym pewnie potrzebowała dwie albo i trzy, żeby pokryć swoje włosy.

Podsumowując - z koloru jestem zadowolona, zdecydowanie lepiej czuję się w ciemniejszych włosach. Teraz tak patrzę na opakowanie i chyba wyszedł nawet podobny kolor. Na chwilę obecną pozostanę przy farbach z Avonu, ponieważ kolory są jak dla mnie naturalne i nie niszczą włosów tak jak inne (niestety robi to prostownica i będę musiała wziąć z nią w końcu rozwód i zaopatrzyć się w oleje, ale o tym innym razem).

Cena: 19.90zł (Avon)


A Wy farbujecie swoje włosy? :)

27 sierpnia 2011

Avon - farba do włosów, 8.0 średni blond

Hej,

Tak jak niedawno obiecałam dzisiaj będzie recenzja nowości w Avonie, czyli farby do włosów. Sugerując się kolorystyką w magazynie dla konsultantek wybrałam odcień 8.0 - średni blond. Kiedy już dostałam farbę do ręki, kolor na opakowaniu był jaśniejszy, niż w gazetce, no ale mówię sobie 'raz się żyje - najwyżej będę znowu blondynką' ;)

W opakowaniu znajdziemy:
- preparat przygotowujący do farbowania, który nakładamy od połowy na suche i nieumyte włosy. Osobiście go nie użyłam, ponieważ nigdy w farbach nie spotkałam się z tym, że trzeba coś nakładać na włosy przed pofarbowaniem. Jak dla mnie strata czasu. Czytałam, że podobno kolor wychodzi inaczej na miejscach gdzie użyłyśmy preparatu, niż na miejscach gdzie go nie użyłyśmy.
- farbę do włosów
- balsam pielęgnujący
- rękawiczki gumowe, wielki plus za to, ponieważ są dopasowane do dłoni i nie spadają.

Zacznijmy od tego, że zawsze jak farbowałam włosy firmą X, to potrzebowałam minimum półtora opakowania farby, czasami nawet dwa. Nie żebym miała nie wiadomo jakiej długości włosy - do ramion - ale są strasznie gęste. Z farbą Avonu wystarczyło mi jedno (!) opakowanie - szok.

Kilka miesięcy temu miałam farbowane włosy nietrwałą farbą do 24 myć. Kolor się sprał i był bardzo podobny do mojego naturalnego - tzw. mysiego ciemnego blondu. No ale odrosty jakieś tam były - niewidoczne co prawda, ale były. Po nałożeniu farby odrost zaczął się robić strasznie jasny, więc byłam przez 25 minut (tyle trzymałam farbę) przerażona, że skończę z chamskim blondem na głowie. Na szczęście tak się nie stało. Odrost jest jaśniejszy, natomiast reszta włosów lekko się tylko rozjaśniła. Generalnie jestem zadowolona, kolor mi się podoba. Co do trwałości, to wypowiem się za tydzień, bo dopiero wczoraj się pofarbowałam.

Czy polecam? Farba jak farba, jeśli ktoś będzie chciał spróbować, to spróbuje bez względu na to czy go będę namawiać czy nie :)

Cena: 18,90zł (Avon)

Dopisane 4.09.2011r.
Moim zdaniem farba jest trwała i nie niszczy włosów - są miękkie i błyszczące. Kolor jest taki jak po farbowaniu, nic się nie 'sprało' i wygląda bardzo naturalnie.

zawartość opakowania

przed i po

przed i po

24 sierpnia 2011

Avon - serum na suche i zniszczone końcówki

Kolejny produkt Avon'u, który bardzo lubię. Na KWC możemy przeczytać:

Nowa wersja znanego serum z linii Advance Techniques, o nieco wzbogaconym składzie. Formuła oparta na technologii Tri-Keratin. Wygładza strukturę włosa i wzmacnia jego korzenie, dlatego włosy stają się zdrowe i lśniące. Błyskawicznie odżywia i regeneruje ich przesuszone i zniszczone końcówki. Sprawia, że włosy się ni plączą i są niezwykle błyszczące. Dla skuteczniejszej ochrony zawiera filtr przeciwsłoneczny. Preparat należy delikatnie wmasować w końcówki wilgotnych bądź suchych włosów.

Generalnie porównam serum do znanego chyba wszystkim jedwabiu Biosilka, którego kiedyś używałam. 

Avon - serum:
Zacznijmy od tego, że mam włosy przetłuszczające się u nasady i suche na końcach, do tego codziennie je prostuję i czasami farbuję. Generalnie w idealnym stanie to one nie są. Serum używam przed prostowaniem włosów (czasami również po). Włosy są faktycznie miękkie w dotyku oraz lśniące, ale jakoś zbawiennie na moje końcówki nie wpływa - jakie były takie są nadal. Mogę je z łatwością rozczesać, a muszę powiedzieć, że strasznie plączą mi się włosy i bez odżywek ani rusz. Wystarczy niewielka ilość, żeby pokryć końcówki, przez co produkt jest bardzo wydajny - przy codziennym stosowaniu od około lutego została mi jeszcze niecała połowa. Dodam jeszcze, że ładnie pachnie.

Biosilk - jedwab w płynie:
Tego produktu używałam na początku raz na dwa tygodnie, z czasem musiałam to robić częściej, aż doszłam do momentu, kiedy musiałam używać go codziennie, aby jakoś wyglądać. Wszystko przez to, że odkąd zaczęłam z niego korzystać, to stan moich włosów bardzo się pogorszył. Bez użycia jedwabiu miałam jedno wielkie siano na głowie, którego nawet dobra prostownica nie mogła okiełznać. Ostatecznie skończyło się na podcięciu włosów (ok. 5cm) i wyrzuceniu tego specyfiku do kosza. Już nigdy go nie kupię, zawiodłam się na nim.

Podsumowując, dobry produkt do codziennej pielęgnacji włosów. Mogę go odstawić w każdym momencie, bez obawy, że na drugi dzień będę miała siano na głowie.

A Wy co myślicie o serum?

Cena: 13 - 23zł (Avon)