Znacie to uczucie, kiedy Wasze usta wręcz wołają o nawilżenie, pękają i pieką? Na pocieszenie dodam, że nie jesteście z tym problemem sami. Kiedy wyszłam wczoraj z domu i zobaczyłam wszechobecny szron zdałam sobie sprawę, że w sumie zima jest tuż za rogiem, a moje usta z dnia na dzień są coraz bardziej suche i popękane i należałoby coś z tym zrobić zanim będzie za późno. W takich sytuacjach sięgam po... Blistex!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Usta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Usta. Pokaż wszystkie posty
10 listopada 2016
22 czerwca 2013
FM Group - Owocowy błyszczyk do ust
Cześć!
Trochę czasu minęło, dużo się wydarzyło, trochę pozmieniało, ale jestem! Na dłużej, krócej - ciężko powiedzieć, ale... nie o tym chciałam mówić :)
Dzisiaj opowiem Wam o produkcie polskiej firmy FM Group, który ostatnio bardzo polubiłam. Przedstawiam Wam sprawcę dzisiejszego zamieszania, czyli owocowy błyszczyk do ust.
24 lutego 2012
Avon - szminka Ultra Colour Rich, Apricot Mystery
Jako że za oknem (niekoniecznie teraz) powoli wiosna, to będzie kolejny wpis z serii "zimo, odejdź!". Chciałabym Wam przedstawić szminkę Ultra Colour Rich z Avonu z kolorze Apricot Mystery. Pochodzi z nowej wiosennej serii, która od razu mnie urzekła i stwierdziłam, że muszę coś kupić (znacie to, prawda?). Padło na szminkę.
Szminka zamknięta jest w czarnym plastikowym opakowaniu z fioletowym wiosennym akcentem, które sprawia wrażenie bardzo eleganckiego. Nie wiem jak Wy, ale ja tam lubię jak coś taniego jest ładnie opakowane przez co wcale nie sprawia wrażenia taniego.
Jak już wspominałam wybrałam odcień Apricot Mystery. Według opisu i zdjęć w katalogu, szminka miała przypominać dosyć mocny kolor morelowy, jednakże wiadomo jak to z zakupami na podstawie zdjęć - rzadko co się zgadza.
Bądź co bądź przyszedł do mnie piękny, różowawy kolor! Zakochałam się w nim od razu i szczerze mówiąc cieszę się, że nie jest taki jak w katalogu.
Tak na prawdę ciężko opisać mi ten kolor. Jest to mieszanina delikatnego różu, brzoskwini oraz drobinek w kolorze liliowo-niebieskim (zależy od światła), które widać bardziej na poprzednim zdjęciu. Całość tworzy niepowtarzalny kolor, który idealnie nadaje się do codziennego makijażu. Jest po prostu dziewczęca i chyba dlatego tak mnie urzekła.
Szminki Ultra Colour Rich mają to do siebie, że łatwo i równomiernie rozprowadzają się na ustach, mają delikatny zapach, który nie powinien nikomu przeszkadzać oraz nie wysuszają ust. Można powiedzieć, że delikatnie nawilżają przez co nie grożą nam suche skórki i nie trzeba się dodatkowo wspierać balsamami. Jedyną ich wadą jest trwałość - u mnie są to maksymalnie 3 godziny, niestety szybko się zjadają (a może ja tak wszystko pożeram?).
Jestem bardzo zadowolona z zakupu. Dzięki niej zaczynam powoli przekonywać się do szminek - ja to taki błyszczykożerca jestem - a wszystko przez ten kolor. Cenowo również nie odstrasza, na chwilę obecną kosztuje 15,90zł. Jednym słowem - polecam!
A jak Wam się podoba? Czy wolicie mocniejsze kolory? :)
25 stycznia 2012
Essence - Crystalliced, błyszczyk do ust nr 03 Ice crystals on my window
Jakiś czas temu obiecałam, że napiszę Wam w kilku słowach o błyszczyku z nowej limitowanej edycji Essence - Crystalliced, o której pisałam tutaj.
Błyszczyk jest ważny 24 miesiące od otwarcia i znajduje się w 7ml opakowaniu, które posiada uroczy według mnie nadruk płatków śniegu. Aplikator to sztywna gąbeczka, która nabiera strasznie mało produktu, przez co żeby pomalować usta musimy 5 tysięcy razy wkładać i wyciągać gąbeczkę do środka.
Wybrałam odcień najjaśniejszy, czyli nr 03 Ice crystals on my window. Określiłabym go jako mleczny połączony z różowymi mieniącymi się drobinkami. Kolor generalnie jest ładny, pół transparentny ale szczerze mówiąc szału na mnie nie zrobił - ot, zwykły mleczny błyszczyk jakich wiele.
Po powiększeniu zdjęcia można ujrzeć te malutkie różowe drobinki, które niestety po starciu się błyszczyka zostają na ustach (po prawej jest rozświetlacz z tej samej serii - klik). Osobiście nie lubię kiedy na ustach mam brokat, toteż rzadko go używam.
Warto wspomnieć, że konsystencja błyszczyka jest jak dla mnie średnia. Co prawda nie jest ani gęsty, ani rzadki ale zbiera się pomiędzy ustami (widać to na zdjęciu), co mnie bardzo denerwuje. Utrzymuje się on na ustach około 2h bez jedzenia i picia. Posiada ładny, słodki zapach oraz zauważyłam, że delikatnie nawilża nasze wargi.
Generalnie liczyłam na to, że błyszczyk trochę bardziej mi się spodoba. Mimo całej mojej sympatii do firmy Essence nie jestem z niego zadowolona.
Cena: ok. 8zł (Drogerie Natura)
Miałyście może ten błyszczyk? Jakie wrażenia? :)
Etykiety:
Essence,
Limitowana edycja,
Usta
5 listopada 2011
Ziaja - Blubel, owocowy błyszczyk do ust
Hej,
Długo nie pisałam, a wszystko przez to, że jak wracam do domu to jest ciemno i nijak nie mam jak zrobić w miarę jasnych zdjęć - chyba muszę stworzyć jakieś prowizoryczne studio fotograficzne ;)
Mamy jesień, a co za tym idzie popękane usta. Kupiłam owocowy błyszczyk Blubel z Ziaji i nie jestem z niego zadowolona.
Opakowanie to biała tubka z czerwonymi napisami, która ma 10ml. Błyszczyk sam w sobie jest lekko różowy, jednak nie zmienia nam koloru ust - jest na nich bezbarwny. Jest dosyć gęsty, ale dobrze się rozprowadza oraz nie posiada żadnego charakterystycznego zapachu.
Według obietnic producenta, błyszczyk:
- zapewni doskonałe nawilżenie
- zmniejszy skłonność do pękania, szczególnie w kącikach ust
- nabłyszcza, delikatnie natłuszcza
- skutecznie zapobiega pierzchnięciu
Moim zdaniem jak sama nazwa wskazuje jest to jeden, wielki b(l)ubel. Oprócz nabłyszczenia nie robi z moimi ustami kompletnie nic. Zauważyłam nawet, że po jego użyciu mam bardziej popękane i wysuszone usta niż przed użyciem - dlatego też używam go na szminki, żeby się trochę błyszczały.
Podsumowując, błyszczyk jest dla mnie beznadziejny i na pewno go więcej nie kupię. Nie nadaje się na jesień, a co dopiero na zimę. Osobiście nie polecam.
Cena: ok. 5zł (Super-Pharm)
A jak u Was się sprawdził ten błyszczyk?
Może polecacie coś innego na zimę?
Przy okazji chciałabym zaprosić Was na moje aukcje na allegro - ubrania w stylu punk rock, a nóż coś komuś wpadnie w oko + kilka gier ;) KLIK
Może polecacie coś innego na zimę?
Przy okazji chciałabym zaprosić Was na moje aukcje na allegro - ubrania w stylu punk rock, a nóż coś komuś wpadnie w oko + kilka gier ;) KLIK
30 sierpnia 2011
Avon - potrójny błyszczyk, Peach Sparkle
Cześć,
Dzisiaj będzie o błyszczyku do ust, który lubię, ale może niekoniecznie ten kolor. Potrójny błyszczyk do ust jak sama nazwa wskazuje składa się z trzech błyszczyków, które mieszając się stwarzają niepowtarzalny kolor. Czy kolor jest niepowtarzalny to wątpię, ale na pewno trzywarstwowy błyszczyk przykuwa uwagę. Zatem mamy trzy kolory: ciemnoróżowy, biały (tak sądzę, że to był biały) i taki właśnie brzoskwiniowy. Z połączenia tych trzech kolorów otrzymujemy odcień Peach Sparkle, który w katalogu przypomina ładną brzoskwinkę. Niestety ja nie potrafię osiągnąć takiego efektu na moich ustach jak w katalogu, a wydawać by się mogło, że jak mam jasne usta, to każdy kolor będzie na nich widoczny - bzdura. Bez względu na to ile warstw nałożę (na zdjęciu jest jedna warstwa), to u mnie wygląda na zwykły bezbarwny błyszczyk z jakimiś drobinkami. Wiadomo, coś tam widać, ale to nie jest efekt, jaki chciałoby się osiągnąć. Oczywiście nie ma w sobie brokatu, ale ma jakieś mieniące się drobinki przez które usta wyglądają na większe. Błyszczyk jest moim zdaniem gęsty, ale bez przesady. Nakładamy go gąbeczką, za którą nie przepadam, no ale jak jest to mówi się trudno. Oprócz tego błyszczyk pięknie pachnie toffi - mogłabym go wąchać godzinami. Co do trwałości to jest kiepski, jak nie będziemy jadły i piły, to wytrzyma około godzinę. Generalnie u mnie strasznie szybko znika i zostają mi na ustach tylko te drobinki, które i tak ledwo widać. Podsumowując - szału z tym odcieniem nie ma, bardziej polubiłam się z odcieniem Pink Shimmer, który Wam niedługo pokażę ;)
A Wam który odcień przypadł do gustu?
Cena: ok. 15zł (Avon)
![]() |
| przed i po |
11 sierpnia 2011
Bell – błyszczyk do ust z efektem 3D
Cześć,
Dzisiaj postanowiłam dodać recenzję jednego z moich ulubionych błyszczyków. Kupiłam go niedawno w osiedlowej drogerii, ponieważ szukałam czegoś, co optycznie powiększy moje usta. Wybór padł na Milky Shake firmy Bell, odcień 09. Jak informuje producent:
Technologia 3D optycznie powiększa i uwypukla usta.
Aksamitnie jogurtowa konsystencja wygładza je pozostawiając na nich mokry, niesamowicie lśniący efekt.
Błyszczyk dodatkowo zawiera substancje nawilżające i chroniące delikatny naskórek przed wysychaniem i pierzchnięciem.
Półtransparentny, mleczny kolor subtelnie rozjaśnia usta.
Przygotowany w pięciu matowych odcieniach naturalnie podkreślających usta.
Aksamitnie jogurtowa konsystencja wygładza je pozostawiając na nich mokry, niesamowicie lśniący efekt.
Błyszczyk dodatkowo zawiera substancje nawilżające i chroniące delikatny naskórek przed wysychaniem i pierzchnięciem.
Półtransparentny, mleczny kolor subtelnie rozjaśnia usta.
Przygotowany w pięciu matowych odcieniach naturalnie podkreślających usta.
Generalnie jestem zadowolona – błyszczyk jest bardzo jasny, co sprawia, że moje usta wyglądają na większe. Posiada on pędzelek, co jest ogromnym plusem, ponieważ gąbeczki są dla mnie niedokładne. Błyszczyk jest gęsty, więc jeżeli ktoś nie lubi klejących się ust, to radzę zainwestować w coś innego. Co jeszcze... Trwałość, tutaj nie oczekiwałabym od niego cudów, wytrzymuje bez poprawek maksymalnie 2 godziny. Natomiast jeśli chodzi o nawilżanie to ma u mnie piątkę. Generalnie mam wiecznie suche usta, a ten błyszczyk całkiem dobrze radzi sobie z ich nawilżaniem – nie są po nim ściągnięte, ani nie pękają. Podsumowując – jeżeli nie szukacie błyszczyka na jakieś większe wyjścia, a Wasz budżet jest trochę ograniczony, to z czystym sercem mogę go Wam polecić. Na pewno jest wart wypróbowania. A co Wy o nim myślicie?
Cena: 12zł
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










